JAK ZROBIĆ SUSZONĄ WOŁOWINĘ W DOMU?

17:11


Jedzenie w podróży, która nie ma nieograniczonego budżetu, to jest temat rzeka. W owej rzece zwykle pływają niekończące się nitki makaronu z chińskich zupek oraz tablica Mendelejewa stanowiąca główny składnik sosów z proszku. I o ile wytrzymanie na takiej diecie kilku czy kilkunastu dni nie jest jakimś ogromnym problemem, to jednak w przypadku dłuższego wypadu (zwłaszcza jeżeli wiąże się z wysiłkiem fizycznym), człowiek nabiera ochoty na bardziej naturalne jedzenie. 

I w tym momencie do akcji wkracza bohater tego wpisu czyli suszone mięso. Lekkie, zajmujące mało miejsca i pożywne. Czyli idealne na wyjazd, który wydatki na jedzenie ogranicza do niezbędnego minimum. 
Patent na jego domowe przygotowanie od swojego kolegi wydobył Mision, który próbował suszonej wołowiny na jednym z kursów przewodników górskich. Ja nigdy wcześniej jej nie jadłam, a w moim dotychczasowym arsenale kulinarnych doświadczeń, oprócz degustacji suszonych owoców (za którymi nie przepadam), miałam tylko próbowanie suszonego dorsza w Norwegii
Postanowiliśmy przygotować porcję i ofiarować ją jako prezent mojemu Bratu, który całkiem niedługo wybiera się w całkiem długą podróż.

Akcesorium niezbędnym do przygotowania suszonej wołowiny w domu jest suszarka do grzybów i owoców. Cały proces zajął nam mniej więcej 24 godziny i przez ten czas suszarka pracowała praktycznie na okrągło. Z uwagi na fakt, że wydawała przy tym dość głośne odgłosy, większość czasu stała na pralce w łazience, za zamkniętymi drzwiami (to jedyne drzwi oprócz wejściowych, jakie mamy w domu).
Samo przygotowanie jest żadną filozofią. Należy ładną, nietłustą i niepoprzerastaną żyłkami i ścięgnami wołowinę (w naszym przypadku biała polędwica/ligawa), pokroić na cienkie plastry - 3-5 mm grubości, posypać ulubionymi ziołami i solą. Sól ma jedynie poprawiać smak mięsa, nie trzeba bardzo go zasalać w celach konserwacji - za zakonserwowanie wołowiny odpowiedzialne jest jej wysuszenie. Mision do części mięsa dodał oregano i zioła prowansalskie, a część potraktował granulowanym czosnkiem. Następnie plastry wołowiny należy ułożyć w suszarce, włączyć urządzenie i spokojnie czekać, aż ciepłe powietrze zrobi swoje i mięso się wysuszy. Co oczywiste, waga mięsa w czasie procesu mocno spada. Nam z pół kilograma zrobiło się około 150 gramów. Właśnie mniej więcej tyle - ok. 30% - powinno ważyć mięso po wysuszeniu.
Gotową wołowinę należy przechowywać w suchym i zaciemnionym miejscu.

To tyle! Jak widać nie jest to najbardziej pracochłonna rzecz na świecie. A naprawdę warto mieć ją w plecaku. 

Bardzo chętnie przeczytam Twój komentarz - możesz zostawić go poniżej. Zapraszam Cię też do śledzenia, co dzieje się na Facebooku Samych Nóg (wystarczy kliknąć "Lubię to" poniżej) i profilu na Instagramie. Pozostańmy w kontakcie.

Przeczytaj też

0 komentarze