MAJ W KWADRATACH

22:17


W maju blog trochę zwolnił, za to życie bardzo mi przyspieszyło. Przeprowadzka, urządzanie mieszkania, dokupywanie mebli, wesele przyjaciół, wygrana gra miejska, maksymalna eksploatacja piekarnika (którego nie mieliśmy w poprzednim mieszkaniu) i w sumie mamy czerwiec. Ale to nic. Najważniejsze jest to, że jest dobrze. Tak po prostu. Mieszkanie udało nam się w miarę ogarnąć, przesiadłam się na rower, przeczytałam kilka dobrych książek, zajadam się truskawkami i ogólnie żyję tak, jakby za pięć miesięcy wcale nie miało być listopada.



Udało nam się też wyskoczyć na chwilkę do Włoch. Niestety musieliśmy zmienić plany (zupełnie tak samo jak w styczniu - nasze urlopy we Włoszech w tym roku jakoś nie wychodzą) i wrócić wcześniej, ale zwiedziliśmy Pizę i zobaczyliśmy skrawek Florencji, a poza tym zrobiliśmy zapasy różnych włoskich pyszności. No i, co najważniejsze, przekonaliśmy się do słodkich śniadań. Croissanty z kawą dawały w maju radę.





Oprócz ciągłego pieczenia, głównie pizzy i ciast z owocami, zabrałam się też do czytania. Myślę, że tytuł książki miesiąca trafia do "Króla" Szczepana Twardocha, chociaż wybór wcale nie był prosty i do ostatniej chwili rozważałam, czy jednak nie bardziej wciągnął mnie "Gniew" Miłoszewskiego albo - trochę z innej beczki - "Wanna z kolumnadą" Springera. Zwłaszcza z tym ostatnim miałam problem, bo ciężko jest porównywać reportaż z fikcją literacką. W każdym razie polecam wszystkie trzy.




Rozszalałam się też kompletnie z aranżowaniem naszego balkonu, który chyba pokażę tu w całości, bo jestem z niego bardzo dumna. Mamy klasyczny, niewielki i dość nieustawny balkonik, ale postanowiłam coś tam jednak z niego wykrzesać i uważam, że wyszło to całkiem nieźle. Nie zmienia to jednak faktu, że jako znany rewelacyjny ogrodnik zabiłam w maju nawet liście palmy.



A na koniec moja największa duma, czyli najpiękniejsze nogi w mieście (i nie, nie chodzi mi o moje własne). Co prawda mieliśmy już w mieszkaniu stół - przywieziony z mojego rodzinnego domu - ale jak tylko koleżanka pokazała mi, co ma na zbyciu, biegusiem kupiłam dla niej ptasie mleczko i zabrałam do domu te cztery zgrabniutkie nóżki.

Wszystkie powyższe zdjęcia (a nawet więcej) znaleźć można na moim profilu na Instagramie, gdzie codziennie, przez cały 2017 rok, wrzucam jedno zdjęcie samych nóg. Jeśli chcesz zobaczyć wszystkie, użyj #365zdjęćsamychnóg.

Hej! Lubisz mnie na Facebooku? A śledzisz na Instagramie? Wystarczy kliknąć odpowiedni guzik. 
Pozostańmy w kontakcie.

Przeczytaj też

0 komentarze